Mazowsze serce Polski nr 5/20

Na ratunek polskim firmom

2020.05.12 15:10 , aktualizacja: 2020.05.13 08:29

Autor: Małgorzata Wielechowska, Wprowadzenie: Dorota Mądral

Mężczyzna w masce ochronnej, w okularach przeciwsłonecznych i w garniturze przechodzi obok zamkniętego lokalu Dzięki środkom przekazanym...
Kartki przyklejone na drzwiach lokalu informujące o jego zamknięciu z powodu epidemii W związku z epidemią wiele...

Ponad 28,6 mln zł na dofinansowanie wynagrodzeń pracowników przekazał do 30 kwietnia Wojewódzki Urząd Pracy w Warszawie na konta 152 mazowieckich firm. Dzięki tym środkom przedsiębiorcy mogą ochronić około 18,5 tys. miejsc pracy.

 

Pani Anna żyje z imprez, a ściślej – z ich organizowania. Ma elegancką salę, którą wynajmuje na różnego rodzaju spotkania w większym gronie: wesela, potańcówki, lokalne wydarzenia, integracje. Gdy usłyszała o zakazie zgromadzeń, poczuła niepokój.

– Stres, niepewność, obawa o dochody, firmę – te uczucia towarzyszą nam od momentu, gdy usłyszeliśmy o ograniczeniach wprowadzonych przez rząd aż do dzisiaj – mówi właścicielka sali bankietowej. – Z jednej strony zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest poważna, a z drugiej najzwyczajniej w świecie martwimy się, co będzie dalej.

 

Nie ma klientów, nie ma pracy

 

Część klientów pani Anny zdecydowała się na inny termin imprezy, wielu odwołało uroczystości, ograniczając się jedynie do ślubu czy chrztu w kościele lub urzędzie.

– W takim przypadku oczywiście zwracaliśmy pobraną zaliczkę, ponieważ żadna ze stron nie jest winna tej sytuacji. Niestety, oznacza to duże straty finansowe, zważywszy na fakt, że ograniczenia przypadają na początek sezonu w naszej branży – przyznaje.

W podobnej sytuacji są miliony Polaków. Nie tylko właściciele firm. Wraz z ich przedsiębiorstwami – nagle albo po pewnym czasie – również przyszłość pracowników stanęła pod znakiem zapytania. Niektórzy mają obniżone pensje, zmniejszony wymiar czasu pracy, przymusowy urlop… Inni nie mieli aż tyle „szczęścia” i stracili zatrudnienie.

Tak było m.in. w przypadku pracowników ModlinBus, prywatnej linii autobusowej, która zapewniała dojazd z Warszawy na lotnisko w Modlinie. Port – w ramach pakietu obostrzeń związanych ze stanem zagrożenia epidemicznego – został zamknięty. W efekcie pracę w ModlinBus straciło 45 osób, głównie kierowców.

– Nie mamy kogo wozić – mówi w rozmowie z portalem Interia[1] współwłaściciel firmy Marcin Sadowski. – Patrząc na skalę epidemii można zakładać, że zamknięcie granic może potrwać do końca maja albo dłużej[2] – dodaje. – W międzyczasie pojawił się projekt tarczy antykryzysowej, który nie przynosił nam korzyści w takim wymiarze, by utrzymać pracowników. My przecież z dnia na dzień straciliśmy zlecenia. Musieliśmy podjąć decyzję o wypowiedzeniu wszystkich umów, jakie nas łączyły z pracownikami[3] – tłumaczy Marcin Sadowski.

 

Stracą wszystkie branże

 

Radny województwa Piotr Kandyba, który jest również doświadczonym przedsiębiorcą, podkreśla, że w efekcie kryzysu związanego z epidemią, mocno stracą branże: turystyczna, hotelarska, artystyczna, eventowa, usługowa, jak fryzjerstwo, rehabilitacja, ale też kosmetyczna i fitnessowa, gastronomiczna, meblarska, samochodowa.

– W dłuższej perspektywie wszystkie branże poniosą straty, bo ludzie zaczną tracić pracę, przestaną spłacać kredyty, wielu z nas będzie oszczędzało nawet na artykułach pierwszej potrzeby, jak jedzenie czy leki, ale branża rolno-spożywcza straci stosunkowo najmniej, bo przecież jeść musimy. Jednak mniej pieniądza w kieszeni konsumentów będzie powodowało mniejszy popyt, a to w konsekwencji wpłynie na podaż i ceny – tłumaczy. – Korporacje międzynarodowe w większości sobie poradzą, zwolnią pracowników, obniżą koszty, ale przetrwają, najgorzej będą miały średnie i małe firmy, szczególnie te, które mają wysokie koszty pracownicze i finansowe (leasingu i kredyty) – zaznacza Piotr Kandyba.

 

Sposób na kryzys

 

Co więc jest dziś dla polskich przedsiębiorców najważniejsze?

– Po pierwsze: konkretna pomoc i rekompensaty od rządu. I po drugie: zapewnienie płynności finansowej – mówi wprost Bartosz Wiśniakowski, ekonomista i radny województwa.

I wyjaśnia:

– Kluczowym jest opracowanie przez rząd wytycznych oraz planu stopniowego odmrażania gospodarki i uruchamiania kolejnych jej sektorów. Plan ten powinien precyzować szczegółowe rozwiązania do czerwca i kierunkowe do września, aby stworzyć przedsiębiorcom odpowiednią perspektywę. Jednym z najważniejszych jego elementów powinny być rządowe rekompensaty dla tych branż i sektorów gospodarki, które jego decyzją zostały z dnia na dzień zamknięte i zamrożone. Konieczne są wymierne rekompensaty dla wielu branż usługowych, handlowych i produkcyjnych, które w wyniku przymusowej kwarantanny antywirusowej już poniosły i przez wiele kolejnych tygodni nadal ponosić będą ogromne straty.

Zdaniem eksperta rekompensaty mogą mieć różne formy i formuły. Najważniejsze, by były uruchomione równolegle z odmrożeniem, by gwarantowały odpowiedni impuls rozwojowy, jak to jest np. w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Austrii, Czechach.

Ekonomista sugeruje też odmrożenie płynności finansowej gospodarki, a równocześnie przeciwdziałanie wykluczeniu finansowemu, jaki widać już w sferze pożyczkowo-kredytowej dla przedsiębiorstw. Pozwoli to utrzymać łańcuchy dostaw.

– Obecnie coraz więcej firm przestaje płacić rachunki. Jak wynika z badań, z problemem nieterminowych płatności zetknęło się już ponad 3/5 przedsiębiorców z sektora MŚP. Polscy przedsiębiorcy muszą mieć zapewniony dostęp do legalnych źródeł finansowania, które podlegają regulacjom, są transparentne i podlegają kontroli uprawnionych organów. Obowiązujące dziś ograniczenia kapitałowe po stronie banków i firm pożyczkowych, a także podwyższony poziom ryzyka kredytowego prowadzą do zaostrzenia warunków kredytowania i zasad oceny zdolności kredytowej – tłumaczy Bartosz Wiśniakowski.

I dodaje, że płynność finansową firm powinny zapewnić tanie, gwarantowane przez rząd kredyty obrotowe.

– Właśnie w okresie zwalczania epidemii i w czasie wychodzenia z kwarantanny kluczowe jest zapewnienie przedsiębiorcom dostępu do finansowania i uzyskania bieżącej płynności. Należy zadbać o to, aby każdy przedsiębiorca mógł otrzymać finansowanie na rynku regulowanym, tj. w bankach i instytucjach pożyczkowych, na warunkach transparentnych – tak, aby nie był zmuszony do utrzymywania płynności kosztem własnych dostawców lub usługodawców – przekonuje radny Wiśniakowski.

 

Na pomoc firmom

 

By ułatwić przetrwanie przedsiębiorcom trudnego czasu, samorząd Mazowsza wspólnie z WUP w Warszawie zaproponowali szereg rozwiązań. Do wielu firm pomoc z FGŚP już trafiła. W jaki sposób mazowieccy przedsiębiorcy mogą ubiegać się o  dofinasowanie wynagrodzeń pracowników w okresie przestoju ekonomicznego i obniżonego wymiaru czasu pracy  informują m.in. doradcy specjalnie uruchomionej infolinii pod nr tel. 22 578 45 80, działającej w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Warszawie. Pomoc przysługuje pracodawcom, którzy odnotowali spadek obrotów spowodowany epidemią.

– Wątpliwości, kto i na jakich zasadach może się ubiegać o dofinansowanie, jest ciągle bardzo dużo. Dlatego uruchomiliśmy specjalną infolinię, która działa od poniedziałku do piątku w godz. 8.00–16.00. Jest ona obsługiwana przez dziesięciu doradców i czterech prawników, którzy udzielają wyjaśnień dotyczących możliwości wsparcia – mówi Tomasz Sieradz, dyrektor WUP.

 

Z dofinansowania w ramach Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych skorzystały już 152 mazowieckie firmy. W najbliższych dniach pieniądze popłyną do kolejnych 266 pracodawców


Infolinia 22  578 45 80, działa od poniedziałku do piątku w godz. 8.00–16.00

wupwarszawa.praca.gov.pl


Tylko w kwietniu br. aż 27 pracodawców zgłosiło do mazowieckich urzędów pracy zamiar zwolnień grupowych. Pracę ma stracić 2503 pracowników, a więc prawie 5 razy więcej niż miesiąc wcześniej (w marcu pracodawcy zadeklarowali zwolnienia 513 osób).

 

 

 

[1] Monika Borkowska, Koronawirus w Polsce. Nie mamy kogo wozić, nie ma dla nas pracy – Modlin-Bus, biznes-interia-pl, 6.04.2020.

[2] Tamże.

[3] Tamże.

Liczba wyświetleń: 27

powrót