Mazowsze serce Polski nr 11/18

Kwas z jabłkami

2018.11.14 08:00 , aktualizacja: 2018.11.14 12:16

Autor: Monika Gontarczyk, Wprowadzenie: Monika Gontarczyk

  • Sytuacja sadowników nie...
  • Jerzy Wielgus (Fot. arch....
  • Leszek Przybytniak (Fot....

Od przybytku głowa nie boli? Nie zgodzą się z tym sadownicy, których tegoroczna klęska urodzaju, połączona z niską ceną i brakiem miejsc zbytu, wpędziła w finansową pułapkę.

 

Sytuacja sadowników jest fatalna. Cena jabłka przemysłowego, czyli tego, które jest używane do produkcji soków, oscyluje poniżej 10 gr/kg! Eksperci WAPA (The World Apple and Pear Association) oszacowali, że tegoroczne zbiory jabłek w Polsce będą na poziomie około 4,5 mln ton, czyli o 56 proc. większe niż w ubiegłym roku.

 

Ceny jabłek deserowych we wrześniu br. osiągnęły historycznie niski poziom.

– Dane wskazują, że przeciętna cena skupu jabłek tego typu wynosiła 0,81 zł/kg i była niższa o 56 proc. rok do roku. Jednocześnie jest to najniższa cena po 2003 r. – powiedział serwisowi www.sadyogrody.pl Mariusz Dziwulski, ekspert Departamentu Analiz Ekonomicznych w Banku PKO BP.

 

Dniówka wyższa niż zarobek

W tej sytuacji dla rolników zbiór okazał się nieopłacalny. W efekcie owoce zostały pod drzewami. Dlaczego? Rachunek jest prosty. Jedna osoba w ciągu jednego dnia jest w stanie zebrać około 1200 kg jabłek. Zakładając, że rolnik sprzeda je po 8 gr/kg – otrzyma 96 zł. Dniówka dla pracownika to koszt około 100 zł. Sadownicy nie są w stanie zapłacić pracownikom, nie mówiąc już o uzyskaniu pieniędzy na utrzymanie siebie i gospodarstwa.

 

Dramatyczną sytuację mazowieckich plantatorów dostrzegli radni województwa, którzy na październikowej sesji sejmiku zwrócili się do ministra rolnictwa i rozwoju wsi o interwencję w tej sprawie. W przyjętym stanowisku radni zaapelowali o:

  • wdrożenie rozwiązań prawnych wprowadzających zawieranie umów kontraktacyjnych przez przetwórców i firmy prowadzące obrót produktami żywnościowymi z określoną ilością, terminem dostaw i ceną gwarantującą co najmniej zwrot kosztów produkcji,

  • czasowe ograniczenia dofinansowań w programach ARiMR na nowe nasadzenia roślin w tych gatunkach, w których występuje nadprodukcja owoców, przy jednoczesnym wprowadzeniu programu wsparcia do karczowania starych sadów i redukcji nasadzeń w gatunkach, gdzie jest duża nadprodukcja owoców,

  • wprowadzenie instrumentów wsparcia finansowego dla podmiotów gospodarczych zajmujących się przetwórstwem, których współwłaścicielami są rolnicy, dostawcy surowca do przetwórstwa,

  • utworzenie funduszu kryzysowego, który pomógłby rolnikom w czasie klęsk występujących w rolnictwie (susza, nadprodukcja, gradobicia, wichury, podtopienia, przymrozki itp.),

  • skuteczne ograniczenie importu do Polski owoców spoza Unii Europejskiej, a także monitorowanie importu owoców z krajów Unii Europejskiej,

  • uproszczenie procedur związanych z zatrudnianiem osób w sadownictwie, które uwzględniać będą specyfikę pracy w tym sektorze.

 

Eskimos nie pomógł

Na początku października rząd podjął decyzję o interwencyjnym skupie około pół miliona ton jabłek przemysłowych po 25 gr/kg. Owoce miała skupować firma Eskimos we współpracy z mniejszymi przedsiębiorstwami, które miały tłoczyć soki. Niestety, podwykonawcy, którzy początkowo sami zgłaszali się z propozycją przerobu owoców, szybko zaczęli rezygnować.

 

– Jest opór firm związanych umowami z przetwórcami niemieckimi. Właściciele niemieckich przetwórni nie są zainteresowani taką usługą i sugerują, żeby polskie firmy nie wchodziły do akcji zagospodarowania jabłek – przyznał w rozmowie z PAP szef resortu rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. – Jeżeli z funduszy, które otrzymała Polska i które są współfinansowane z budżetu krajowego, dopłacane były miliardy złotych do przetwórstwa, to mamy prawo oczekiwać, że firmy w sytuacji np. nadprodukcji jabłek pomogą ten problem rozładować – dodał. Tyle że problem nadal czeka na rozwiązanie.

 

Na Mazowszu znajduje się jedna trzecia krajowej powierzchni sadów, na której wytwarzane jest ponad 40 proc. rodzimej produkcji owoców.

 


Z dyskusji nad stanowiskiem

Jerzy Wielgus, radny województwa (PiS): Czy mógłby pan rozwinąć, na czym ma polegać uproszczenie procedur, skoro w grudniu 2017 r. w znowelizowanej ustawie znalazł się m.in. dziewięciomiesięczny okres możliwości zatrudnienia cudzoziemca, jest zezwolenie na trzy lata?

Leszek Przybytniak, przewodniczący Komisji Rolnictwa i Terenów Wiejskich (PSL): Jak państwo wiecie, jestem praktykiem – prowadzę gospodarstwo rolne i zatrudniam pracowników, również zza wschodniej granicy. Myślę, że ustawodawcom jedna sprawa umknęła. Przed 1 stycznia 2017 r. rolnicy, którzy chcieli zatrudniać osoby przy pracach sezonowych, występowali do starosty z oświadczeniem chęci zatrudnienia. Natomiast od 1 stycznia ustawa, o której pan mówi, wprowadziła zezwolenie na zatrudnianie. Przez wiele lat oświadczenie o potrzebie zatrudnienia wystarczało. Owszem, zezwolenia dotyczą rzeczywiście pracy nie tylko dziewięciomiesięcznej, ale rocznej lub trzyletniej. Różnica polega na tym, że wcześniej był jeden dokument – teraz mam ich całą teczkę. W stanowisku przypominamy ministrowi, że te zapisy trzeba poprawić.

J.W.: W moim przekonaniu zezwolenie jest pozytywne, dlatego że cywilizuje pracę tych pracowników, którzy są zatrudniani na umowę o pracę, jako pomocnicy w rolnictwie. Rozumiem, że może być to kłopotem, bo ten, kto zatrudni cudzoziemca, musi zapłacić 230 zł składki. Wchodzi w nią wypadkowe, więc w moim przekonaniu nie będzie takich przypadków, jakie oglądaliśmy w telewizji. Mianowicie przedsiębiorca sprowadził grupę pracowników, a gdy kobieta zachorowała, to wywiózł ją na przystanek i zostawił, a ona prawie zeszła z tego padołu. W mojej ocenie ustawa cywilizuje zatrudnianie cudzoziemców w Polsce.

L.P.: Oświadczenia, które były w poprzedniej ustawie, też były rejestrowane, poddawane całej procedurze zatrudniania, też były to umowy o pracę. Ustawa naprawdę, w sposób jednoznaczny, utrudniła zatrudnianie pracowników.

 


Inne decyzje sejmiku

Radni zwiększyli plan dochodów o 68 mln zł. Dodatkowe pieniądze z budżetu województwa mazowieckiego zasilą szpitale i pomogą strażakom ochotnikom z Mazowsza.

  • Mazowieckie Centrum Rehabilitacji STOCER – 2,5 mln zł na zakup urządzeń i aparatury medycznej,

  • Szpital tworkowski w Pruszkowie – 335,8 tys. zł jako dotacja inwestycyjna na spłatę zobowiązań na rzecz podwykonawców projektu dotyczącego utworzenia Centrum Radiologii i Oddziału VIIA Ogólnopsychiatrycznego,

  • Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie wykona wirtualny model cyfrowy 3D elementów szkuty z Czerska do celów konserwacji i rekonstrukcji obiektu (52,5 tys. zł) oraz zakupi basen wychwytowy do wstępnej konserwacji elementów szkuty (32 tys. zł),

  • Muzeum Romantyzmu w Opinogórze wymieni okna na piętrze oficyny dworskiej – 30 tys. zł,

  • Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie zorganizuje Galę Jubileuszową na 90-lecie Mazowiecko-Warszawskiego Związku Kolarskiego – 27 tys. zł,

  • Zespół „Mazowsze” wyremontuje Biały Dworek – 36,9 tys. zł,

  • Warszawska Opera Kameralna – dodatkowe 38,9 tys. zł wyda na prace adaptacyjne pomieszczeń budynku przy ul. Konopnickiej 6.

     

     

Liczba wyświetleń: 24

powrót