Mazowsze serce Polski nr 1/20

Malarstwo to magia

2020.01.27 00:10 , aktualizacja: 2020.02.21 13:23

Autor: Rozmawiała Monika Gontarczyk, Wprowadzenie: Monika Gontarczyk

  • kobieta w fartuchu stoi w swojej pracowni na ścianie, za jej lecami  wiszą obrazy Cecylia Dąbrowska w...
  • kobieta tyłem z chystą na ramionach Pierwszy z obrazów...
  • moda kobieta siedzi na podłodze, spuszczoną głowę opiera o kolano obejmuje zgięta noge "Samotność w mieście II"...
  • portret papieża "Jan Paweł II" (fot. arch....
  • kobieta w czerwonym kapeluszu "Nostalgia" Technika...
  • kobieta w letnim stroju siedzi bokiem na huśtawce jedna noę postawiła na siedzisku Ulubionym tematem artystki...
  • portret czarnoskórej kobiety "Twarze Afryki".Obraz...
  • mężczyzna gra na instrumencie w plenerze "Wiolonczela" (fot. arch....
  • czarnoskóka kobieta "Piękno Afryki" (fot. arch....
  • dwie dziewczynki/baletnice siedzą na podłodze opierają się o siebie "Tancerki" Obraz olejny na...
  • kobieta w kapeluszu z szerokim rondem, w którym odbijają się wieżowce "Samotność w mieście" (fot....
  • dziewczynka całuje trzymaną w dłoni kaczuszkę "Czułość" Obraz olejny...

Wyciszenie zapewnia jej głośna muzyka, a dzień bez malowania to dla niej dzień stracony. Oto Cecylia Dąbrowska, artystka z Trąbek. Jej artystyczne zdolności doceniła m.in. Kapituła XX edycji Nagrody Marszałka Województwa Mazowieckiego.

 

 

Monika Gontarczyk: Pamięta Pani swój pierwszy obraz?

Cecylia Dąbrowska: Oczywiście, namalowałam go na tekturze. Mam go zresztą do dziś. Przedstawia kobietę odwróconą plecami, z chustą zarzuconą na ramiona.

 

M.G.: Coś Pani by w nim dziś poprawiła?

C.D.: Nie. Choć czasem, jak na niego patrzę, śmiać mi się chce, bo ta kobieta ma włosy jak z kolorowej włóczki. Dlaczego tak wyszło? Najpierw namalowałam go pastelami, a później starałam się przemalować farbami olejnymi. I taki jest efekt. Jak na pierwszy obraz, jestem z niego bardzo zadowolona.

 

M.G.: Jak długo Pani już tworzy?

C.D.: Zawsze lubiłam rysować, malować. Wiadomo, początek to szkoła podstawowa i szkolne farbki. Dopiero po latach, czyli jakieś 6, może 7 lat temu, gdy miałam dostęp do profesjonalnych farb i podobrazi, pojawiła się chęć, by znów spróbować. Nie mogłam się oprzeć tej pokusie.

 

M.G.: Czyli malowanie sprawia Pani radość.

C.D.: Trudno to opisać. Malarstwo to magia, spełnianie siebie, coś, co cieszy, daje radość, czasem też pieniądze. Po prostu chce się to robić ciągle…

 

M.G.: I nigdy się nie nudzi?

C.D.: Nigdy! Modlę się, żeby nic takiego – myślę tu o zdrowiu – się nie wydarzyło, co uniemożliwiłoby mi tworzenie. Móc usiąść i malować to dla mnie pełnia szczęścia. 

 

M.G.: Co Panią fascynuje, inspiruje?

C.D.: Lubię malarstwo figuratywne, realistyczne. Człowiek jest dla mnie najciekawszym obiektem. Wzbudza moje zainteresowanie. Bardzo trudno jest namalować czyjś portret. To swego rodzaju wyzwanie, a ja je lubię [uśmiecha się]. Podziwiam malarstwo Vladimira Volegova, który maluje plamami. Sama tak nie potrafię. Maluję tak, jak się nauczyłam – metodą prób i błędów, podpatrywaniem innych twórców. Udało mi się namalować kilka znanych postaci, np. Jana Pawła II. Myślę, że podołałam temu zadaniu.

 

M.G.: Czyli jest Pani samoukiem.

C.D.: Na początku kopiowałam obrazy innych malarzy. Patrzyłam, jaka jest różnica i jeśli jakiejś ogromnej nie dostrzegłam, to byłam zadowolona. Oczywiście nie kopiowałam obrazów wybitnych artystów, bo nie oszukujmy się – bez warsztatu i zaplecza naukowego moje zdolności są ograniczone. Gdybym miała wykształcenie kierunkowe, większe zasoby i więcej czasu (np. pół roku) na namalowanie obrazu, to kto wie, co wtedy powstałoby spod mojego pędzla? [zamyśla się]

 

M.G.: Rozumiem, że nie maluje Pani tyle, ile by chciała…

C.D.: Staram się malować codziennie, ale nie zawsze to wychodzi. Czasem trzeba coś załatwić – muszę wyjść z domu i zająć się obowiązkami. Taki dzień jest już zepsuty. Żeby malować, muszę się wyciszyć, skoncentrować, nie można myśleć o sprawach, które nie dają spokoju. Ale nie jest też tak, że jak maluję, to zapominam o bożym świecie. Choć czasem zdarza mi się zamyślić… Uśmiechać się do swoich obrazów. To jest chyba ten moment, stan nazywany „odlotem”.

 

M.G.: Co zatem sprzyja temu wyciszeniu?

C.D.: Muzyka. Słucham Enigmy. To utwory instrumentalne, więc taka muzyka może być nastawiona głośno, a i tak pozwali mi się skoncentrować. Nie wiem, czy bez niej coś bym namalowała [śmieje się]. W przeciwieństwie do innych dźwięków, których równie wysokie natężenie mnie rozprasza, np. biegające nieopodal moje wnuczki czy ujadający pies. Ale muzyka – nigdy.

 

M.G.: W Pani pracach dominuje motyw kobiety. Dlaczego tak chętnie je Pani maluje?

C.D.: Bo kobiety są piękne! Nie ma znaczenia, czy maluję samą twarz, czy akt. Dużo osób się dziwi, dlaczego – będąc kobietą – maluję kobiety. Ja to lubię, sprawia mi przyjemność i jest to najbardziej bliski mi temat. Nie maluję pejzaży, bo to mnie tak nie wciąga. Mam kilka obrazów martwej natury, udało mi się też namalować kilku mężczyzn, ale to też nie są moje ulubione tematy.

 

M.G.: Jest jakiś obraz, który chciałaby Pani stworzyć?

C.D.: Bardzo lubię malarstwo surrealistyczne. Chciałabym stworzyć obraz kobiety, z której twarzy emanowałyby emocje. Żeby przemawiał do odbiorcy.

 

M.G.: Jakie techniki Pani stosuje?

C.D.: Maluję farbami olejnymi i akrylem, ale rzadko stosuję technikę impasto, czyli warstwę farby grubo kładzioną pędzlem lub szpachlą. Idę bardziej w kierunku laserunkowym, czyli nakładanie kilku warstw. Dzięki temu powstają różne cienie, przecierki. Maluję na podobraziach płóciennych. Choć moje pierwsze obrazy powstawały na papierze bawełnianym.

 

M.G.: Jest różnica?

C.D.: Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że dla mnie na papierze było trudniej. W papier wsiąkał olej, farba stawała się tępa. Na płótnie daje się ją fajnie prowadzić, zarówno pędzlem, jak i palcami.

 

M.G.: Można u Pani zamówić obraz?

C.D.: Tak. Jeśli chodzi o portrety, to maluję je ze zdjęć. Zdarza się, że osoby proszą, abym ponownie namalowała jakiś mój obraz. Komuś się podoba i też chciałby taki mieć. Tym sposobem jeden z nich namalowałam już 4 razy. Zdarza się też, że ktoś przychodzi i rzuca tylko temat, więc wtedy sama coś tworzę.

 

M.G.: Można gdzieś obejrzeć Pani prace?

C.D.: Zapraszam na mój profil na Facebooku. Choć najlepiej zobaczyć je na żywo, np. na wystawie. Najbliższa – prawdopodobnie w marcu, w Garwolinie. Tematem przewodnim będzie oczywiście kobieta, ale przedstawiona od małej, kilkuletniej dziewczynki do staruszki. Chcę pokazać wszystkie etapy życia.

 

M.G.: Wspomniała Pani o wnukach. Odziedziczyły talent?

C.D.: Starsza wnuczka na pewno. Przychodzi do mnie do pracowni i też tworzy. Ma bardzo dużo zaczętych prac, ale brakuje jej cierpliwości, by je dokończyć. Ma niesamowitą wyobraźnię i talent. Chciałabym, żeby skończyła szkołę, by kształciła się w tym kierunku i została prawdziwą artystką.

 

 

 

Liczba wyświetleń: 260

powrót