Mazowsze serce Polski nr 2/20

Czy Polacy potrafią rozmawiać?

2020.02.25 12:35 , aktualizacja: 2020.02.26 10:55

Autor: Rozmawiała Dorota Mądral, Wprowadzenie: Monika Gontarczyk

  • mężczyzna w okularach uśmiecha się dr Olgierd Annusewicz...
  • mężczyzna w garniturze uśmiecha się Marcin Podsędek,...
  • mężczyzna z długą siwą brodą i wąsami w okularach prof. Jerzy Bralczyk,...

Różnica poglądów może być przyczyną rozwijających dyskusji, ale i zakończenia znajomości. Czy w dobie internetu, agresywnych dyskusji medialnych czy grania na emocjach nasze relacje są zacieśniane, a może słabną? Jak znaleźć wspólny język ze wszystkimi i na każdy temat? Czy jest to w ogóle możliwe?

 

dr Olgierd Annusewicz, politolog, Uniwersytet Warszawski

Jeśli strony mają podobne lub takie same poglądy, wówczas świetnie im się rozmawia. Gorzej, gdy zdania są odmienne. Problem w dyskusji jest taki, że kopiujemy schemat komunikacji polityków słyszany w mediach, a to dla nas jako społeczności jest destrukcyjne. Zwykle rozmowa dwóch polityków różnych partii polega na pokrzykiwaniu, wzajemnym obrażaniu, wytykaniu błędów, nazywaniu się w sposób stygmatyzujący. Rozmówcy nie słuchają wzajemnie swoich argumentów, a górę biorą emocje. Inna sprawa, że Polacy nie potrafią rozmawiać ze sobą o polityce, chyba że się ze sobą zgadzają. Gdy słyszymy od kogoś „Nie masz racji”, to zaczynamy się bronić. W rezultacie dochodzi do sporu, a stąd już tylko krok do kłótni. Dyskutujmy więc, unikając konfrontacji. Nie mówmy, że nie ma racji, a zapytajmy „Dlaczego tak uważasz?”. Okazujemy tym samym drugiej stronie zainteresowanie, pokazujemy, że szukamy konsensusu. Jeżeli ludzie znajdą nić porozumienia, to łatwiej im mówić o sprawach, które ich dzielą.

 

Marcin Podsędek, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Mazowieckiego

Komunikacja oparta na wzajemnym szacunku jest fundamentem każdej zdrowej relacji. Jeśli nie szanujemy naszego rozmówcy i odmawiamy mu prawa do własnej opinii wynikającej z jego przeżyć lub odmiennego światopoglądu, to w perspektywie paradoksalnie działamy na własną szkodę. Trudniej nam przez to zgłębić złożoność otaczającej rzeczywistości czy zrozumieć czynniki determinujące rozmówcę do konkretnych postaw. Wszelki rozwój: społeczny, gospodarczy czy nauki, wiązał się zawsze z otwartością i silną chęcią zrozumienia. Czynnikiem negatywnie wpływającym na poziom komunikacji i porozumienia jest obniżający i brutalizujący się od kilku lat poziom debaty publicznej w Polsce. To właśnie od osób piastujących najważniejsze stanowiska w państwie powinniśmy oczekiwać wysokich standardów prowadzenia dyskursu. Negatywne emocje społeczne to szalenie niebezpieczna materia, a niekontrolowana i podsycana brakiem szacunku dla ludzi o odmiennych poglądach może być tragiczna w skutkach. Podsumowując: siła argumentu, a nie argument siły.

 

prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca

To bardzo ogólne pytanie i trudno na nie odpowiedzieć jednym zdaniem. Po pierwsze, nie wiem, kto to są Polacy. Po drugie, co to znaczy rozmawiać? Po trzecie, co to znaczy potrafimy? Gdybym obserwował grupę ludzi (przynajmniej dwie osoby) przez jakiś czas i patrzył, czy oni ze sobą rozmawiają, czy nie, wówczas mógłbym wysunąć jakieś wnioski. Wracając do Polaków – są tacy, którzy potrafią i rozmawiają, którzy potrafią i nie rozmawiają, są też tacy, którzy nie potrafią, a rozmawiają, a także ci, którzy nie potrafią i tego nie robią. To jest pół żartem, pół serio, ale nie możemy powiedzieć jednoznacznie, że Polacy potrafią bądź nie potrafią rozmawiać. Gdybyśmy odwoływali się do badań lub porównywali Polaków do innej nacji, wówczas można byłoby powiedzieć więcej. Moglibyśmy porównać, czy i w jaki sposób wchodzimy w interakcję, czy rozmawiamy, ale nie wychodzi nam to najlepiej, czy też może się kłócimy? Ja dużo rozmawiam z ludźmi i moi rozmówcy potrafią to robić.

 

Liczba wyświetleń: 66

powrót