Mazowsze serce Polski nr 2/19

Inaczej gaszę pożary

2019.02.25 08:40 , aktualizacja: 2019.03.12 13:16

Autor: Rozmawaiała Monika Gontarczyk, Wprowadzenie: Monika Gontarczyk

kadr półpełny Bożena Żelazowska radna...

Pochodzi ze wsi. Dziewięć razy startowała w wyborach, zanim środowisko podwarszawskie się do niej przekonało. Jako druhna, radna Bożena Żelazowska nie jeździ na akcje bojowe, ale niejeden pożar już ugasiła.

 


Bożena Żelazowska

Radna województwa, przewodnicząca sejmikowej Komisji Promocji Województwa Mazowieckiego i Współpracy Zagranicznej. Absolwentka technikum kolejowego i politologii na UMCS w Lublinie. Od 30 lat w PSL-u. Działając w Związku Młodzieży Wiejskiej, zakładała koła gospodyń. Kocha teatr, a każdą wolną chwilę spędza z książką. Ostatnio przeczytała „Królestwo” Szczepana Twardocha. Zarzuca sobie brak asertywności.


 

Monika Gontarczyk: Jest Pani radną drugą kadencję, ale z samorządem Mazowsza związana jest Pani dużo dłużej.

Bożena Żelazowska: O ile mnie pamięć nie myli – 12 kwietnia 1999 r. przyszłam do pracy do urzędu marszałkowskiego. To była moja trzecia praca w życiu i – jak się okazało – na kolejne 16 lat. Zaczynałam w sekretariacie, a zakończyłam jako wicedyrektor Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki. Bardzo sobie cenię ten czas. Miałam szansę uczestniczyć w tworzeniu struktur samorządu województwa. Z sentymentem wspominam np. organizowanie po raz pierwszy konkursu Nagroda Marszałka czy Stolica Kultury Mazowsza. Kiedy patrzę na rozwój skansenów czy Muzeum Mazowieckiego w Płocku, które funkcjonowało w wynajętej przestrzeni, a dziś ma własną kamienicę – którą trzeba było kupić, wyremontować i wyposażyć – to czuję dumę i satysfakcję. Wszystkie nasze placówki tętnią życiem, zmieniły się diametralnie. Jest tylko jedna, w której inwestycje nie były prowadzone – to Stacja Muzeum.

 

M.G.: Dlaczego?

B.Ż.: Jej siedziba należy do PKP. Samorząd województwa i PKP SA podpisały 3 lata temu umowę, zgodnie z którą obaj partnerzy w równej kwocie mają łożyć na utrzymanie placówki. Niestety, PKP płaci nieregularnie. Głównym warunkiem umowy było oddanie przez PKP nowej siedziby do końca 2018 r. To nie nastąpiło, dlatego sprawa trafiła do sądu. Chcemy się rozwijać, żeby nie odstawać od podobnych placówek na świecie, ale niestety jesteśmy blokowani. Nie możemy np. uruchomić przejażdżki czy choćby krótkiej wycieczki naszymi zabytkowymi lokomotywami.

 

M.G.: Ale muzeum działa?

B.Ż.: Tak. Pracujemy, organizujemy nowe wystawy, wycieczki. Remontujemy tyle, ile się da. W tym roku rozpoczynamy duże prace konserwatorskie części eksponatów – samorząd zabezpieczył środki na ten cel. Kilka dni temu odebraliśmy z Mińska Mazowieckiego odnowiony, za bagatela 1 mln zł, jedyny w Polsce elektryczny zespół trakcyjny EW 51.

 

M.G.: Kiedy zrodził się pomysł startu w wyborach samorządowych?

B.Ż.: To nie był mój pierwszy start w wyborach. Pierwsze były parlamentarne. Zanim wygrałam, próbowałam 8 razy – bez sukcesu. To było bardzo duże wyzwanie. Zawsze startowałam z okręgu podwarszawskiego i zawsze z list PSL-u. W listopadzie było jeszcze trudniej.

 

M.G.: Dlaczego? Przecież Pani się udało.

B.Ż.: PiS był na fali. A wyniki wyborów nie zależą tylko od pracy ludzkiej. Społeczna tendencja prawicowa przeważyła o zwycięstwie tej partii. Cztery lata temu z okręgu podwarszawskiego było nas trzy – teraz zostałam sama.

 

M.G.: Widzi się Pani w tej roli?

B.Ż.: Praca samorządowca to nie jest zajęcie na etat – to praca 7 dni w tygodniu. Nie tylko przed wyborami, ale każdego dnia sprawowania mandatu radnego. Zwłaszcza jeśli działa się w kulturze. Od 20 lat nie mam wolnych weekendów – to koszt, ale też satysfakcja. Społecznikiem trzeba się urodzić. Nie można wątpić, poddawać się, odpuszczać. Mnie do działania nakręca pomaganie innym.

 

M.G.: Jaki ma Pani plan na tę kadencję?

B.Ż.: Mam taką zasadę, że słucham ludzi. To oni wskazują nam potrzeby. Od nich wyszła inicjatywa, którą chcę w najbliższej przyszłości zrealizować. Zależy mi, aby powstał na Mazowszu dom pobytu dla osób dorosłych autystycznych. Często spotykam rodziców dorastających dzieci dotkniętych tą chorobą. Martwią się, co będzie, gdy ich zabraknie. Dorośli z autyzmem niejako skazani są tylko na pobyt w domu rodzinnym. Nie ma ośrodków pomocy czy dziennego pobytu dla nich. Chcę to zmienić.

 

M.G.: Jest Pani członkinią OSP. Często zakłada Pani mundur?

B.Ż.: Należę do OSP w Otwocku Wielkim. Jestem druhną, mam mundur, lecz ja inaczej gaszę pożary (śmiech). Nie jeżdżę na akcje bojowe, ale wspieram strażaków przy zakupie sprzętu, samochodów, umundurowania, przy organizacji wydarzeń kulturalnych. Nie tylko z mojej jednostki. 

 

M.G.: Była Pani nauczycielką – co Pani sądzi o protestach tego środowiska?

B.Ż.: Nauczyciele powinni więcej zarabiać, ale chciałabym, żeby ten zawód wykonywali ludzie z pasją, którzy to czują i kochają. Żeby rozumieli dzieci i młodzież, żeby potrafili zainspirować, rozbudzić w nich chęć do nauki. Rozumiem, że protestują, ale trudno mi ocenić, na jakie podwyżki stać resort edukacji, budżet państwa czy samorządy. Wynagrodzenie musi być godne, bo praca nauczycieli jest wielowymiarowa. Poza przekazywaną wiedzą mają oni wpływ na kształtowanie charakterów przyszłych pokoleń.

 

M.G.: A kto miał wpływ na Pani charakter?

B.Ż.: Myślę, że moja babcia ze strony taty. To była nieprzeciętna osoba. Wszyscy moi znajomi ją znali, a ja zawsze mogłam liczyć na jej pomoc. Bardzo wiele jej zawdzięczam… Mój upór, charakter i chęć do pracy to jej zasługa. Mam to szczęście, że wyrosłam we wspaniałym domu rodzinnym. Mam kochających rodziców, do których zawsze mogę pojechać. Jestem najstarszą z rodzeństwa i może stąd wynika też moja troska o drugiego człowieka. Z rodzeństwem mam fantastyczną relację, która daje mi siłę. Życie na wsi nauczyło mnie organizacji pracy i odpowiedzialności. Trzeba było pomóc w pracach polowych, przypilnować rodzeństwa i dopiero później odrobić lekcje. W pierwszej klasie najpierw musiałam zaprowadzić krowę na pastwisko, a wracając ze szkoły, przyprowadzić ją. I to wcale nie było dla mnie trudne. Dziś jest to raczej nie do pomyślenia. Wtedy były inne czasy, ale to nas hartowało, kształtowało, uczyło szacunku do pracy. Teraz procentuje.

 

 

Liczba wyświetleń: 491

powrót