Mazowsze serce Polski nr 7-8/18

Dla kobiet nie ma rzeczy niemożliwych

2018.07.11 09:20 , aktualizacja: 2018.08.01 10:29

Autor: Redakcja, Wprowadzenie: Dorota Łucja Cichocka

Zdjęcie portretowe marszałek w sukience Wicemarszałek Janina Ewa...

– Człowiek, który zna swoją wartość, realizuje cele i marzenia – twierdzi wicemarszałek Janina Ewa Orzełowska. W domu i w pracy stawia na kompromis, choć przekonuje, że i upór może być atutem. Z samorządem związana od lat. Opowiada, czym dla niej jest praca na rzecz lokalnych wspólnot.

 

Coraz więcej kobiet w samorządzie...

Bardzo dobrze! I nie myślę wcale o łagodzeniu obyczajów, ale o ciężkiej pracy.

 

Osobowość roku 2018, Kobieta Charyzmatyczna, Kobieta Sukcesu Mazowsza… Jaki tytuł będzie następny?

Nie mam listy tytułów do zdobycia. Każdy kolejny mnie cieszy, ale o żaden celowo nie zabiegam. Mam jedynie poczucie satysfakcji, że moja aktywność w samorządzie jest zauważana i doceniania. Na co dzień staram się robić swoje. Mam wrażenie, że kobiety inaczej patrzą na swoją karierę, stanowiska i szeroko rozumianą władzę. Mnie zupełnie nie kręci, kiedy ktoś zwraca się do mnie „Pani Marszałek”. Prawdziwą satysfakcję czuję, kiedy uda mi się rozwiązać konkretne problemy. A taką możliwość daje praca w samorządzie, niezależnie, czy mówimy o gminach, powiatach, czy województwach. Samorząd to realna szansa, by zrobić coś dla mieszkańców.

 

Samorząd potrzebuje kobiet?

Potrzebuje ludzi kreatywnych, konsekwentnych, zdeterminowanych, patrzących na lokalne potrzeby pod różnymi kątami. A to oznacza, że kobiet także potrzebuje. Jesteśmy bardziej empatyczne, dostrzegamy detale, a przede wszystkim chcemy działać… Dla kobiet nie ma przecież rzeczy niemożliwych (śmiech).

 

Jak wspomina Pani pierwsze dni pracy w strukturach samorządowych?

Zaczynałam od stanowiska inspektora w siedleckiej delegaturze urzędu. Początki były ciekawe. Zajmowałam się funduszami europejskimi jeszcze przed akcesją Polski do UE. Dla ekonomistów to było zupełne novum. Z czasem zostałam specjalistą. Tłumaczyłam wtedy ludziom, że pieniądze z Unii da się obliczyć, pozyskać i wydać. Na funkcję dyrektora delegatury w Siedlcach musiałam więc zapracować.

 

A jak odnalazła się Pani w zarządzie województwa, jako pierwsza i początkowo jedyna zasiadająca tam kobieta?

W męskim otoczeniu praca kobiety jest dużo surowiej oceniana. Z pewną podejrzliwością miałam do czynienia jeszcze jako dyrektor delegatury. Udało mi się jednak pokazać, że znam się na tym, co robię, i w zarządzie odnalazłam się bez problemu. Panuje tu pełna demokracja. Skupiamy się na zadaniach. Płeć nie ma znaczenia.

 

Słaba płeć okazuje się zatem bardzo silna. Powierzono Pani odpowiedzialne, „męskie” sektory – rolnictwo, ekologię i gospodarkę odpadami.

Każdy z tych obszarów to wyzwanie. Zajmując się nimi  zawsze stawiam na rozmowę. Okazuje się, że najtrudniejsze nawet problemy można rozwiązywać wspólnie i z efektem. Widać to po zmianach, jakie zachodzą w regionie, zwłaszcza w dziedzinach, o których mówimy. Nie jest to oczywiście wyłącznie moja zasługa i trudno w kilku słowach opisać efekty 20-letniej pracy samorządu Mazowsza, ale wystarczy się rozejrzeć chociażby po mazowieckiej wsi. Wychodzę z założenia, że mieszkańcy najlepiej definiują swoje potrzeby. Naszym zadaniem jest na nie reagować i dawać Mazowszanom narzędzia do działania. Zazwyczaj są to środki na konkretne przedsięwzięcia, jak chociażby ostatnio dotowane drogi dojazdowe do gruntów rolnych czy służące całym lokalnym społecznościom inicjatywy organizacji pozarządowych. Wygospodarowaliśmy też pieniądze aktywizujące sołectwa, organizujemy konkursy zachęcające do angażowania się w życie naszych małych ojczyzn…

 

A ekologia w Pani działaniach? To zamiłowanie do środowiska czy konieczność?

Zdecydowanie to pierwsze. Irytują mnie proekologiczne deklaracje bez pokrycia. Jako samorząd robimy naprawdę dużo, by uczulać mieszkańców na to, jakim jesteśmy zagrożeniem dla środowiska i edukować już od najmłodszych lat. Przecież lubimy wypoczywać na łonie natury. Powinniśmy więc równoważyć troskę o przyrodę z rozwojem infrastruktury. Każdy z nas poprzez nawet niewielką zmianę codziennych nawyków może aktywnie chronić środowisko naturalne.

 

Pani też wybiera plener? Z czym kojarzy się Pani wypoczynek?

Bardzo lubię spacerować w miejscach, które zachowały swój naturalny charakter. Choć prawdziwy odpoczynek kojarzy mi się z chwilami spędzanymi z najbliższymi… Nieważne gdzie, ważne że razem.

 

Rodzina nigdy nie była przeszkodą w realizacji zawodowych planów?

Rodzina mnie motywuje. Gdy zaczynałam pracę, moje dzieci były małe. Studia robiłam po ślubie, więc miałam utrudnione zadanie. Dziś jestem mamą dwójki dorosłych już dzieci. Jako rodzina jesteśmy zgraną drużyną. W domu jestem nowoczesną tradycjonalistką. Razem z mężem staraliśmy się nauczyć dzieci samodzielności, myślenia, ale też czerpania radości z chwil spędzanych razem – chociażby przy wspólnym gotowaniu.

 


Samorząd województwa na rzecz mazowieckiej wsi – ponad 11 tys. inwestycji:

  • 500 mln zł Samorządowy Instrument Wsparcia Rozwoju Mazowsza (SIWRM)
  • 277 mln zł Fundusz Ochrony Gruntów Rolnych (FOGR)
  • 4,7 mln zł Mazowiecki Instrument Aktywizacji Sołectw (MIAS)
  • 1,19 mld zł Program Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007–2013
  • 339 mln zł Program Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014–2020
  • Ponad 5 tys. km dróg dojazdowych do gruntów rolnych (FOGR)
  • Niemal 350 placów zabaw (MIAS 2018, SIWRM I PROW 2007–2013)
  • Ponad 1 tys. nowych lub wyremontowanych przedszkoli, świetlic i domów kultury (MIAS 2018, SIWRM, PROW 2007–2013)
  • 1307 obiektów sportowych (MIAS 2018, SIWRM I PROW 2007–2013)
  • Ponad 3 tys. km sieci wodociągowej i kanalizacyjnej (PROW 2007–2013 i 2014–2020)
  • 59 targowisk (PROW 2007–2013)

Liczba wyświetleń: 124

powrót